Jak donosi "Dziennik Polski", a za nim portal Onet.pl oraz TVP INFO ogłoszony został ranking najlepiej ocenianych miast Polski. W rankingu tym zatytułowanym "Magnetyzm polskich miast" przeprowadzonym przez międzynarodową agencję BAV Consulting (Young & Rubicam Brands) oraz Agencję Badawczą "KB Pretendent" ocenie zostało poddanych 100 polskich miast i miasteczek. Obok największych i najbardziej reprezentacyjnych miast jak Warszawa, Kraków czy Wrocław oceniane były te całkiem małe jak Wisła czy Hel. Wspólnym mianownikeim były kryteria oceny - siedem jednakowych dla każdego z nich. Rzecz jasna gratulujemy tym, którzy zajęli najwyższe pozycje w tym rankingu, a zainteresowanych odsyłam na stronę internetową "Dziennika Polskiego", aby dowiedzieć się, co zadecydowało o ich wysokiej pozycji na liście. Powodem Naszego zainteresowania tym rankingiem nie są jednak wysokie lokaty Krakowa, Warszawy, Wrocławia czy też Poznania i Gdańska. Jest nią ocena, jaką uzyskało Nasze miasto w tym rankingu. Jak donosi "Dziennik Polski" Wałbrzych obok Bytomia i Rudy Śląskiej jest jednym z najgorzej ocenianych i odpychających miast w Polsce.
Jako mieszkańcom Wałbrzycha nie jest Nam miło czytać takie informacje. Tym bardziej informować o takim właśnie wyniku Wałbrzycha. Jednak nasuwa się jedna konkluzja tej oceny. Nie ma się, co dziwić! Obecne władze Wałbrzycha przez blisko dwie kadencje nie zrobiły dla Wałbrzycha dużo. Mało tego. Jesteśmy przekonani, tak jak duża cześć społeczeństwa miasta, że POPiSowe władze Wałbrzycha nie zrobiły dla Wałbrzycha nic. Prezydent miasta przespał blisko osiem lat niczym suseł. Ocena polityki władz Wałbrzycha prowadzi do stwierdzenia, że nie trzeba nic robić. Wystarczy, że na rok przed wyborami „pogrzebiemy” w ziemi i damy tym samym dowód społeczeństwu, że MY – rządząca „elita” jednak coś zrobiliśmy. Tylko tak chyba można w delikatny sposób określić to, co się dzieje w Wałbrzychu..Aż strach pomyśleć, co na temat mieszkańców miasta myślą jego władze. Wielkie inwestycje, które należały się miastu i jego mieszkańcom dziwnym trafem odwlekały się. Kiedy już się rozpoczęły w dziwny sposób się przeciągają. Byleby jak najbliżej wyborów. Okres dosyć dużego wzrostu gospodarczego został zmarnowany. Prezydent Kruczkowski chwali się, że buduje galerie. Niestety. Galerie budują inwestorzy, a miasto sprzedało im tylko grunty. Czy też Prezydent Kruczkowski chwali się, że remontuje drogi. Czy może raczej partycypuje w kosztach remontu dróg wojewódzkich? Obecne władze Wałbrzycha chwalą się, że kamienice Wałbrzycha w wyniku zaplanowanych remontów odzyskają blask. Ale nasuwa się pytanie. Znowu wyremontuje się elewacje od frontu, a reszta w dalszym ciągu będzie straszyć? Powstanie zadaszenie nad jedną z ulic w pobliżu Rynku. Od kiedy my o tym słyszymy? Niedawno, bo pod koniec ubiegłego miesiąca Prezydent Kruczkowski w euforii zaklinał się na antenie jednej z lokalnych stacji telewizyjnych, że już widział na biurku to i tamto i obwodnica rusza. No i w końcu wystartuje „pływalnia”. My mówimy. W końcu! Żadnej łaski po kilku latach próżnego gadania nie zrobiłeś - Panie Prezydencie. I do tego dodajemy. Nie mów hop dopóki nie przeskoczysz. Może okaże się, że Platforma Obywatelska w Warszawie uzna Wałbrzych za miasto stracone dla ich kandydata, ponieważ Ich dotychczasowy człowiek nie ma za bardzo czym się pochwalić i - jak na razie tylko obiecana pomoc - dla niego wyparuje. A więc poczekamy – zobaczymy. Jedyni, którzy uznali Wałbrzych za atrakcyjny są filmowcy kręcący filmy o wojnie. Ponieważ nie muszą budować ruin. Maj ich tu pod dostatkiem. Największe pośmiewisko Europy i największy plan filmowy. Tylko pytanie. Czy My - mieszkańcy Wałbrzycha dalej chcemy brać udział w tym filmie reżyserowanym przez Prezydenta Kruczkowskiego i jego ekipę jako statyści. Ja nie chcę. Wolę zmienić reżysera wraz z resztą ekipy.
Klikając
przeczytasz, co napisał "Dziennik Polski"
Klikając
przeniesiesz się na portal onet.pl
- Jak się ma SLD w Wałbrzychu po 10 latach istnienia?
- Historia ugrupowania w mieście dzieli się na dwa etapy. Pierwszy do 2002 roku, gdy byliśmy u władzy i lata po tej dacie, gdy otrzymaliśmy od wyborców żółtą kartkę. Zresztą uważam, że niesłusznie. Jako SLD kilka rzeczy dla Wałbrzycha zrobiliśmy. Pierwszym z brzegu przykładem jest strefa ekonomiczna. To zasługa ostatniego wojewody wałbrzyskiego Henryka Gołębiewskiego i parlamentarzystów, którzy ściśle współpracowali z ówczesnym prezydentem, Jerzym Sędziakiem. Dzięki stosownym ustawom oraz uchwałom doprowadzili oni do powstania strefy. Będąc wtedy młodym urzędnikiem, pamiętam jak przychodzili do magistratu ludzie i mówili, że prędzej im kaktus na ręku wyrośnie niż w chaszczach na Szczawienku ktoś zainwestuje.
- A mimo to jak sam Pan mówi wyborcy pokazali wam żółtą kartkę?
- Uważam, że czarny PR, który już wtedy zaczął robić swoje, spowodował, że straciliśmy władzę. To między innymi Longin Rosiak stoi za sukcesem Obywatelskiego Porozumienia Samorządowego i to on spowodował, że władze w mieście objął Piotr Kruczkowski. Organizowano wiece ludzi pracujących w biedaszybach przeciwko ówczesnej władzy. I dlatego Stanisław Kuźniar przegrał wybory.
- A może wałbrzyszanie mieli już dość afer związanych z Jennifer Pejcinovic i Zamkiem Książ, spółką PRIM, czy niejasności w budowie obwodnicy?
- PRIM i Jennifer Pejcinovic to na pewno niechlubne rzeczy, za które już odpowiedzieliśmy. Z obwodnicą jest nieco inna historia, bo przypomnę, że ludzie oskarżani o malwersacje przy budowie drogi, niedawno zostali oczyszczeni z zarzutów. Gdyby lewica dalej była przy władzy, śmiem twierdzić, że Wałbrzych już miałby szosę okalającą centrum miasta.
- Macie w partii już dość politycznego niebytu, bo od wyborczej porażki minęło przecież kawał czasu?
- Dokładnie 7 lat, ale nie zgadzam się z taką teorią. Nie jesteśmy w żadnym niebycie. Działamy i funkcjonujemy, natomiast po wyborczej porażce każda partia musi mieć czas na odbudowanie się i zwarcie szyków. Mam nadzieję, że przyszłoroczne wybory samorządowe pozwolą nam na odzyskanie władzy, ale to już zależy od wyborców.
- Dlaczego ludzie mieliby was poprzeć?
- Mogą chociażby porównać to, co zrobiliśmy dla Wałbrzycha za prezydentury Jerzego Sędziaka czy Stanisława Kuźniara, do tego z czym mamy do czynienia przez ostatnie lata rządów PO-PiS.
- To porównanie ma wyjść na korzyść SLD?
- Pracuję na pozytywny wizerunek Sojuszu, na to, czego wyborcy mogą się po nas spodziewać, żeby nam zaufali. Nie chcę wyskoczyć z kandydatem na prezydenta, który nie będzie miał nic do zaoferowania wyborcom oprócz twarzy. Chcę zaproponować alternatywę dla obecnych rządów i pokazać, co możemy zrobić jako partia, żeby w Wałbrzychu żyło się lepiej. Najpierw trzeba zbudować i pokazać sztab wiarygodnych ludzi, którzy będą w stanie to zrealizować.
- Kiedy wałbrzyszanie usłyszą konkrety?
- Wtedy gdy będziemy gotowi.
- Czyli kiedy? W którym momencie poznamy nazwisko kandydata SLD na prezydenta Wałbrzycha?
- Wtedy kiedy grupa ludzi uzna, że nasz kandydat będzie w stanie przekonać wyborców do swojej osoby i programu, a później to potrafić zrealizować.
- Mówi Pan jakby był członkiem jakiejś kasty lub sekty. "Grupa ludzi", "uzna nie uzna", co SLD ma do zaproponowania wałbrzyszanom?
- Chce Pan, żebym powiedział, że gdy dojdziemy do władzy to za pół roku wyremontujemy wszystkie drogi w mieście! Najpierw trzeba znaleźć na to sposób, jak to zrobić. Wałbrzyszanie mają już dosyć słuchania bajek. Przygotowujemy realny program i kandydata, by nie popełnić falstartu.
- Dariusz Lenda będzie waszą alternatywą dla Piotra Kruczkowskiego?
- Nie wykluczam takiego scenariusza. Lenda jest dziś jednym z najpoważniejszych kandydatów.
- Nie uważa Pan, że SLD to dziś zgrana karta?
- Po przegranych wyborach każdemu jest ciężko. Proszę spojrzeć na PiS. Część ludzi odeszła od nich i szuka alternatywy w stowarzyszeniu Polska XXI. Nas też niektórzy opuścili, wybierając SDPL. To naturalna kolej rzeczy. My jednak nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa.
- Sami jednak podcinacie gałąź na której siedzicie. Dlaczego w powiecie nie ma klubu radnych SLD?
- Stworzyliśmy szeroką formułę celowo, po to, żeby nie zamykać się tylko na członków Sojuszu i dlatego przyjęliśmy nazwę Lewica, by każda osoba, niekoniecznie należąca do partii, mogła do nas wstąpić.
- Stosując tę argumentację można zapytać dlaczego tego samego zabiegu nie zastosowano w mieście?
- Osobiście jestem zwolennikiem odchodzenia od polityki w samorządzie. Szczególnie w małych gminach gdzie należy szukać szerokich porozumień i zakładania obywatelskich komitetów. Z Wałbrzychem jest inna sytuacja. Jest to miasto prezydenckie i kandydat na gospodarza musi mieć zaplecze polityczne, żeby w ogóle liczyć się w walce o prezydenturę.
- Do najbliższych wyborów SLD pójdzie sam czy stworzy z kimś listy?
- Chciałbym, żeby naszego kandydata poparło na przykład środowisko Mirosława Lubińskiego, czyli Wałbrzyska Wspólnota Samorządowa.
- Koalicję z PO jest możliwa?
- Nie powinniśmy jej wykluczać, ale rzecz jasna po wyborach i wszystko uzależnione jest od układu sił w radzie miejskiej i powiatowej.
- Sojuszowi brakuje wyrazistości?
- Trudno tak to określić, choć dawniej były u nas ikony takie jak Marek Dyduch czy Lech Bukowiec, a teraz takich postaci brakuje, to jednak nadmierna wyrazistość przeszkadza w tworzeniu szerokiego frontu wyborczego. Nie jestem politykiem, którzy bierze pod pachę łóżko polowe i idzie okupować jakieś instytucje. Wolę dialog.
- Dlaczego SLD nie wystawił kandydata z Wałbrzycha do Parlamentu Europejskiego?
- Każdy powiat z okręgu wyborczego chciał mieć swojego przedstawiciela na liście, a miejsc jest tylko dziesięć. Uznaliśmy, że Kotlina Kłodzka i powiat ząbkowicki będą mieć swoich ludzi, którzy powalczą o mandat eurodeputowanego.
- To słabość wałbrzyskiego Sojuszu?
- Na pewno nie.
Rozmawiał Tomasz Piasecki (NWW nr 20 (580) 18 maja 2009)
W ramach prowadzonej przez Panią Poseł Lidię Geringer de Oedenberg stałej i konsekwentnej działalności wspierającej organizacje pozarządowe na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie zorganizowano 25 października 2008 r. w Wałbrzychu kolejne bezpłatne seminarium w zakresie pozyskiwania funduszy europejskich zgodnie z przyświecającym tym działaniom hasłem: "Unia dla aktywnych ludzi".
Dzięki zaangażowaniu asystenta Andrzeja Mielczarka i uprzejmości Stowarzyszenia Komitet Europejski w Wałbrzychu ponad 30 przedstawicieli organizacji pozarządowych z miasta i powiatu zgromadziło się w sali konferencyjnej. Szkolenie w sobotnie przedpołudnie prowadzili po raz kolejny współpracujący z Panią Poseł przedstawiciele Stowarzyszenia Europejski Instytut Edukacji i Komunikacji Społecznej e-X: Marta Wysogląd i Jerzy Rafał Baniak.
Duża frekwencja, ogromne zainteresowanie problematyką, potrzeba wiedzy oraz wysokie zapotrzebowanie na realizację inicjatyw omawianych podczas szkolenia i dyskusji stanowiły satysfakcję dla organizatorów. Wartością dodaną tego wydarzenia może być pochodząca od uczestników inicjatywa utworzenia wałbrzyskiego forum dialogu organizacji, mająca na celu wzajemne wsparcie przy opracowywaniu dokumentacji i realizowaniu potrzebnych dla wałbrzyskiego środowiska projektów. Mamy nadzieję że rodzące się forum zaowocuje długą, stałą i owocną współpracą, którą Pani Poseł wesprze merytorycznie.
Stowarzyszenia, które uczestniczyły w szkoleniu:
1. Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów Zarząd Okręgowy w Wałbrzychu
2. Rada Powiatowa OPZZ w Wałbrzychu
3. ZNP Boguszów-Gorce
4. Stowarzyszenie "Dom Bretanii w Wałbrzychu"
5. Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Oddział Powiatowy w Wałbrzychu
6. Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Zarząd Oddziału Okręgowego w Wałbrzychu
7. Wałbrzyskie Stowarzyszenie Osób Szczególnej Troski "Reedukacja"
8. Regionalne Stowarzyszenie Osób z Chorobą Parkinsona
9. Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Gminy Stare Bogaczowice
10. Stowarzyszenie WiRW Ekoeurowieś
11. Dolnośląskie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych
12. Federacja Konsumentów Oddział w Wałbrzychu i Szczawnie-Zdroju
13. Stowarzyszenie Autorów Polskich w Wałbrzychu
14. Stowarzyszenie Gwarków KWK "Victoria" i Kopalń Wałbrzyskich
15. Stowarzyszenie Wspierania Ruchu Aktywności Lokalnej "Forum Wałbrzyskie"
16. Polskie Towarzystwo Opieki Paliatywnej Oddział w Wałbrzychu
17. Wałbrzyski Klub Górski i Jaskiniowy
18. WSB "Dziewiątka Wałbrzych"
19. Stowarzyszenie Osób Wspierających Samotne Matki i Dzieci "Nadzieja" w Wałbrzychu
20. Wałbrzyskie Towarzystwo Oświatowe w Wałbrzychu
21. Fundacja "Jesus Christ Security" w Boguszowie-Gorcach
22. Fundacja "Pomocna Dłoń" w Boguszowie-Gorcach
23. Powiatowe Biuro Fundacji "Bieda"\
24. Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Wałbrzychu\
25. Fabryka Wkładów Odzieżowych "Camela" w Wałbrzychu\
W najbliższym czasie zaplanowano szkolenie w Bielawie (15.11.2008 o godz. 10.00) i w Opolu (29.11.2008 o godz. 10.00).
Ostatnio w Wałbrzychu głośno jest o kilkunastu rodzinach, które wyrokiem sądu, zmuszone są do opuszczenia nielegalnie zajmowanych lokali. W świetle prawa zajęcie pustostanów nie powinno być tolerowane, jednak z czysto ludzkiego punktu widzenia osoby te powinny pozostać w dotychczasowym miejscu zamieszkania. Dlaczego? Nie są to osoby żyjące na wysokiej stopie, same wyremontowały swoim własnym sumptem (niejednokrotnie zaniedbane i zapomniane przez miasto) lokale mieszkalne. I najważniejsze - nie mają zbyt wielkich perspektyw na to, że otrzymają jakiekolwiek lokale socjalne od miasta. Miasto postąpiło bardzo sprytnie. Przymknęło oko na zajęcie lokali, przymknęło oko w wielu przypadkach na wykonanie remontów, w wielu przypadkach przyjęło wpłaty za ich użytkowanie, a kiedy nadarzyła się okazja (czy też potrzeba) z całą swoja surowością i zdecydowaniem skierowało sprawę do sądu z wnioskami o ich eksmisję. Niech Pan Bartolik, wiceprezydent Wałbrzycha, nie mówi o niewiedzy władz, od kiedy Ci ludzie tam zamieszkują. Niech nie mówi Pan Bartolik, że maja one szansę na jakiekolwiek lokale socjalne. Można to skwitować jednym słowem - bzdura. Władze Wałbrzycha dobrze wiedzą, co się dzieje z lokalami miejskimi. Pan Bartolik zapomina także o jednym. Czasami od sztywnego trzymania się litery prawa należy zwrócić uwagę na tzw. "wyższe dobro społeczne". Co to jest? To jest "pójście na rękę" ludziom, którzy nie mogą liczyć na pomoc władz, starają się samodzielnie robić coś ze swoim życiem. To jest umożliwienie im zajęcie dobrej pozycji społecznej. Choćby właśnie tak jak w tym przypadku umożliwiając zajęcie tych lokali nadając im status lokali socjalnych. Czasami warto przymknąć oko na drobne uchybienia proceduralne w imię wyższych wartości zwłaszcza, że lokale te nie były prywatną własnością osób trzecich, a należą do miasta. Czy Ci ludzie nie są obywatelami Naszego miasta? Czy dlatego, że nie powiodło się im w pewnym etapie Ich życia, skazane są na niełaskę władz? Według Pana Bartolika, a i zapewne pozostałych rządzących w Wałbrzychu, to nie są wartościowi obywatele. Według Nich powinni Oni zasilić szeregi marginesu społecznego. Czy tak ma to wyglądać?
A Oni? ONI CHCĄ PO PROSTU PO LUDZKU ŻYĆ! Chcą mieć swój kąt i zapewnić dach nad głową swoim dzieciom. I tak jak reszta mieszkańców Naszego miasta mają do tego prawo. I jeszcze jedno. Pan Bartolik twierdzi, że w Wałbrzychu nie ma pustostanów. Kolejna bzdura! W Wałbrzychu pustostanów jest bardzo dużo tylko ich stan woła o pomstę - hrmm. - do nieba. Można zapytać: - Dlaczego dopiero teraz władze zareagowały? A może chodzi o to, że tanim kosztem są już dostępne wyremontowane lokale, które można "opchnąć" za konkretną kasę - zawłaszcza, że ta ostatnimi czasy, władzom Wałbrzycha jest potrzebna. I jeszcze jedno słowo do sądu. Kolejny raz przekonujemy się, że jak ktoś ukradnie przysłowiową bułkę pójdzie do więzienia, a ten, kto "przekręcił" grubą forsę dostanie "zawiasy". Ciekawi mnie, czy sąd będzie tak samo bezwzględny przy orzekaniu w sprawie nieprawidłowości związanych z budową boiska - bagna na Podzamczu? Czy sąd z całą swoją stanowczością i surowością prawa orzeknie o winie wszystkich zamieszanych w sprawę fałszowania dokumentów w ratuszu? Obawiam się, że w tych i innych sprawach wymiar sprawiedliwości nie będzie już tak konsekwentny. Obawiam się, że po raz kolejny prawo będzie dla tych najbardziej bezbronnych bezlitosne i okrutne, a Ci którzy mają kasę lub są na "górze" będą ponad prawem.
Pod koniec ubiegłego tygodnia wracając z pracy byłem świadkiem jak ulicą Wrocławską przejeżdżała kawalkada pięciu samochodów policyjnych z jednostki prewencji, najprawdopodobniej z Wrocławia. Czy wizyta wzmocnionych oddziałów Policji miała związek z tą sprawą? Czyżby władze Wałbrzycha obawiały się konfrontacji ze zdesperowanymi ludźmi? Czy strach przed ich wystąpieniem był tak wielki? A może Policja miała zabezpieczać przeprowadzenie eksmisji? Chciałbym, aby odpowiedź na postawione pytania była taka, że to nie do Nas, że funkcjonariusze jechali zabezpieczać mecz lub jakąś imprezę.
Jednak.... no właśnie, zawsze pozostaje jakieś, "ale".
S. Makowski